„— Mamy jeszcze podstawkę... — uzupełnił Władek.
— Podstawkę... — powiedział pogardliwie Janek. — Podstawka przecież nie gra...
— Jak to — „nie gra"... — Władek nie bardzo rozumiał, o czym mówi kolega.
— ...to znaczy, że... że nie jest naprawdę potrzebna... — Janek plątał się trochę, nie wiedząc, jak wytłumaczyć, co miał na myśli.
— To znaczy, że bez podstawki wzmacniacz też by działał...
— E tam... wziuszył ramionami Władek. — Opowiadasz takie rzeczy... To po co w takim razie Jacek dał nam podstawkę Zresztą ona doskonale pasuje do lampy...
— Nie będę się z tobą sprzeczał, Władku — Janek jak zwykle był usposobniony bardziej pokojowo. — Ale zapytamy się Jacka i zobaczymy, kto z nas ma rację...
Chłopcy, minęli kilka ulic i dochodzili właśnie do domu, w którym mieszkał Jacek.
— Idź, bracie, pierwszy... — Władek przepuścił Janka przodem przy wejściu na schody. — Ja nigdy nie pamiętam, które to drzwi...
— Jak się macie, koledzy...! — Jacek już wyglądał na nich na drugim piętrze. — Widziałem was przez okno, gdy maszerowaliście ulicą. Wydawało mi się jednak, patrząc na was — nie wiem, może się mylę — że chyba nie byliście bardzo zgodni...
— 0 właśnie...! — podchwycił szybko Władek. — Janek mówi, że ta podstawka do lampy wcale nie jest potrzebna. Jak by nie była potrzebna, to by nie była potrzebna... oj ,cośnie tak mi wyszło... Jak by nie była potrzbna, to nie musielibyśmy jej mieć...“(2)
Przechowywanie żywności |zasady gry petanque |nowoczesne projekty domów